♥

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Rozdział 5 .

Treść +18 . 

- Hazz , tak bardzo Cię kocham . - wydukał owijając kosmyk moich włosów wokół swojego palca . Wtulony był w mój tors .
- Też Cię kocham skarbie . - odpowiedziałem , a chłopak wstał z mojej klatki piersiowej i spojrzał mi głęboko w oczy , pytając tak jakby o pozwolenie ? Nie odrywając ode mnie wzroku , wpił się w moje usta zachłannie . Odwzajemniłem pocałunek , będąc zaskoczony jego działaniem . Usiadł na mnie okrakiem , obdarowując moje ciało pocałunkami . Zaczynając od szyi , zjeżdżał niżej i niżej , delikatnie poruszając się na moim przyjacielu . Moja męskość najwidoczniej gotowa już była do działania , bo brunet poczuł ją przez materiał bokserek . Spojrzał na mnie i posyłając mi zachęcający uśmiech ściągnął ze mnie bokserki . Nie miał trudno , ponieważ ja zawsze śpię praktycznie nagi . Spojrzałem chłopakowi głęboko w oczy , które teraz przepełnione były '' nadzieją '' ?

Perspektywa Louisa. 

Chciałem mu pokazać jak bardzo go kocham , a oryginalny nie byłem i postawiłem na stosunek . Miałem po prostu ochotę zrobić mu dobrze i czułem , że on nie ma nic przeciwko . Był prawie nagi ... kto nie skorzystał by z takiej okazji ? Na pewno nie ja . Usiadłem okrakiem na loczka , a jego przyjaciel też był już gotowy . Zsunąłem z niego bokserki i biorąc jego męskość do ręki zacząłem go '' rozgrzewać '' ( jprdl , co ja pisze ? O.o ) Włożyłem go do ust , a chłopak był bliski górowania . 
- Lou ... ughh ... mocniej ! Yeaah . - jęczał z rozkoszy . 
- Hazz jesteś taki spięty , rozluźnij się ... 
- Nie mogę , kontrolujesz mnie . 
- Hazz ... - wyszeptałem mu prosto do ucha przy okazji przygryzając jego opłatek . Złożyłem mu namiętny
pocałunek wpijając się w usta bez opamiętania . Odwzajemnił bez słów sprzeciwu . 
Usiadłem na niego , a on wszedł we mnie . Poruszałem się w nim delikatnie , początkowo odczuwając ból , co po chwili ustało . Chłopak bliski był zenitu . 
- Lou ! - krzyknął i przyciągnął mnie do siebie , tak , że teraz patrzyłem mu prosto w oczy. - Prawie doszłem- wydyszał mi prosto w usta , całując je . 
- Zrób to ... dla mnie Curly . - chłopak posłusznie skinął głową pozwalając mi dokończyć moją działkę . 
Wróciłem do poprzedniej pozycji , ponownie spełniając loczka . Jego twarz promieniowała , był taki delikatny . Gdy doszedł poczułem w sobie jego soki , chłopak wygiął się pode mną , właśnie odnajdując własną definicję rozkoszy . Zmęczony opadłem obok niego , mocno wtulając się w jego klatkę piersiową . 
- Podobało Ci się ? - zapytałem łapiąc , głęboki oddech . 
- To jest pytanie retoryczne ? - zachichotał całując mnie w czubek głowy . 
- Myślisz , że to normalne ? 
- Hahaha , skarbie . - zaśmiał się . - Jeszcze nic w moim życiu nie było normalne . 
- A dzieci ? Co o tym myślisz ? - spojrzał na mnie pytająco .
- To są właśnie wady ... nie umiałbym mu odpowiedzieć gdyby zapytał mnie gdzie jego mama . 
- Ale ... 
- Lou , porozmawiamy o tym kiedy indziej . 
- Dobrze . - zamilkłem na chwilę . - A kochasz mnie jeszcze ? - zapytałem patrząc mu prosto w oczy na co zareagował słodkim uśmiechem . 
- A mam inne wyjście ?  

-------------------------------------
Krotki +18 . XD hahahahha . NIE UMIEM TEGO PISAĆ . Serioo . 
Chcieliście , a ja chciałam dla was dobrze , 
no ale wyszło jak wyszło . 
HAHAHAHAHA . xd
 Nawet Was nie proszę , żebyście to komentowali , ja też zostawię to bez komentarza . XD 
hahahahha ♥
 później będą NORMALNIEJSZE rozdziały . 
Przynajmniej się postaram . XD :O ♥ 


wtorek, 14 stycznia 2014

Rozdział 4 .

- Powstrzymała mnie ... - wydukał cicho patrząc w przestrzeń przed sobą . Siedzieliśmy  w moim '' tajnym miejscu '' . Otuleni wiatrem podziwialiśmy widoki , piękny Londyn . Spojrzałem w stronę chłopaka ale on nie zareagował .
- Kto ? - zapytałem cicho zachrypniętym głosem . Tomlinson spojrzał w moim kierunku posyłając mi delikatny uśmiech .
- Moja mama .
- Nie rozumiem . - powiedziałem to co od razu  przyszło mi na myśl  . Nie znałem historii jego rodziny , ale czułem że będę pierwszą osobą która ją pozna .
- Obiecała , że będzie na mnie czekała . - uśmiechnął się pod nosem bawiąc opuszkami palców . - Wymieniłem z nią zaledwie kilka zdań ... myślałem , że wróci ze mną .
- Lou czy ona ... - nie powinienem pytać . Chłopak nie odpowiedział , nie spojrzał nawet w moją stronę . - Przepraszam , jeżeli nie chcesz ... nie ma problemu . - dokończyłem karcąc  w myślach swoją głupotę .
- Zmarła gdy miałem zaledwie dwa lata . Nie pamiętam jej , jedyne co mi po niej zostało ... to fotografie .
- Ja ... ja nie wiedziałem .
- Nikt nie wiedział . Odeszła ... tak po prostu nie mówiąc mi czy to ja zawiniłem , czy po prostu tak miało być .
- To na pewno nie była Twoja wina , Lou .
- Nie ma pewności i nigdy jej nie będzie .
- Nie możesz się obwiniać .
- A co jeśli zrezygnowała z życia przeze mnie ? Nie była w stanie mnie wychować , zabiłem ją ?
- Lou ... - syknąłem nie dowierzając słowom chłopaka .
- Była taka piękna . - uśmiechnął się pod nosem , kręcąc przecząco głową . - Wiesz co mi powiedziała ? Uświadomiła mi to , czego  nie odgadłbym nigdy .
- Co takiego ? - zapytałem zdziwiony .
- Dała mi Ciebie . To ja miałem pilnować Twojej osoby . Nie zauważyłem tego ... przepraszam .
- Loueh ... - spojrzałem w jego stronę napotykając zaczerwienione oczy - To co się stało ... ja ufam , że Ona była z Tobą zawsze ... naprawdę zawsze .
- To zabawne , powiedziała to samo . Słyszałeś ? - zadał pytanie na które szczerze nie miałem odpowiedzi .
- Czułem to , od kiedy Cię poznałem . - uśmiechnął się . - Tylko teraz jest gorszy problem .
- Jaki ? - teraz to on był zdziwiony .
- Myślisz , że mnie zaakceptuje ?
- Skarbie . - rzucił posyłając mi najpiękniejszy uśmiech jaki kiedykolwiek było mi dane zobaczyć . - Ona już to zrobiła . Prawda jest taka , że już nigdy nie poczuję rodzicielskiej miłości . - spuścił głowę będąc pewny sensu wypowiedzianych wcześniej słów .
- A ojciec  ? Co z ojcem ?
- Nigdy go nie było i już nigdy go nie będzie . - powiedział i przysunął się bliżej wciskając w moje ramiona . Bez słów sprzeciwu odwzajemniłem gest . - Strasznie mi zimno . - rzucił  tuląc się do mnie . Spojrzałem na niego wzrokiem pełnym wdzięczności . Tak byłem mu wdzięczny  , wdzięczny za to , że jest tu i teraz ze mną . Zdjąłem z siebie kurtkę i nałożyłem na wiosenny sweterek bruneta .
- Chodźmy już  do środka . - zaproponowałem zeskakując z poddasza . - Przeziębisz się .
- Harry patrz ! - krzyknął niczym małe dziecko . Szybko odwróciłem się w skazanym przez Lou kierunku . - Spadająca gwiazda !
- Pomyśl życzenie . - odpowiedziałem  cicho  .
- Nie wiem jak Tobie , ale mnie już nic więcej do szczęścia nie potrzeba . - uśmiechnął się i zrobił to samo co ja  , po chwili pojawiając się w moich objęciach . Otuliłem chłopaka swoim ramieniem , kierując się w stronę domu . Poszedłem wziąć prysznic , a Lou robił coś w salonie . Po około 30 minutach kąpieli zszedłem do kuchni zaparzyć dla nas herbatę . Taki nawyk , co więcej chyba zaraziłem tym Louisa , teraz obaj nie zaśniemy bez smaku herbaty przed snem .  Wszedłem do sypialni gdzie już czekał na mnie Lou . Zająłem miejsce obok niego , podając mu kubek z cieczą .
- Dziękuję . - posłał mi przyjemny uśmiech .


You can't go to bed without a cup of tea..
And maybe that's the reason that you talk in your sleep.
And all those conversations are the secrets that I keep
Though it makes no sense to me.

- Od zawsze tolerowałeś związki homoseksualne  ? - zapytał w prost upijając łyk herbaty . 
- Nie wiem , szczerze mówiąc kiedyś byłem normalny . 
- Normalny ? - zaśmiał się kolejny raz upijając zawartość białego kubka . 
- Przynajmniej tak mi się wydaje . -  odwzajemniłem  , na co on zmarszczył nosek . 
Gdy skończyliśmy spożywać napój położyłem się wygodnie  , a Lou już po kilku sekundach był wtulony w mój nagi tors . Nie minęło dziesięć minut , a brunet już słodko spał . Ja nie mogłem ... za dużo pytań męczących mnie od środka , co gorsze na żadne z nich nie znałem odpowiedzi . Ostrożnie wymsknąłem się z łóżka kierując się w stronę szafki od biurka w której spoczywał mój pamiętnik , nietknięty od kilku dni . 

'' Cześć ... 
Nie odzywałem się do Ciebie długo .
Problemy ? 
Nie nazwał bym GO problem , To chyba najgorsze określenie jego osoby . 
Mam wrażenie , że przestajesz być mi potrzebny , czy to nie dziwne ? 
Czułem że jestem od Ciebie uzależniony , ale znalazłem inny narkotyk . 
Lou ... mój własny nałóg . 
Jeszcze kiedyś wpadnę , ale teraz będzie to o wiele wiele rzadziej . 
Tylko nie tęsknij ... 
Hazz '' - ledwo zakończyłem pisać swoje imię a usłyszałem jego zabawny i zaspany głos .
- Hazz , gdzie Ty jesteś ? - podniósł się leniwie na rękach by kilka sekund później upaść na poduszkę .
- Już idę skarbie . - uśmiechnąłem się i odkładając pamiętnik na swoje miejsce wróciłem do łóżka . 


-------------------------------------
No hej ! ♥ na początku chcę 
WAM BARDZO podziękować za 20 :O komm <333 Kocham Was ♥ 
+ 
Chcę podziękować za szczerą opinię i bezsensowny rozdział . Dodałam go , bo było mi głupio , że Was zaniedbuję , ale w ferie nadrobię ! OBIECUJĘ . Wracając do rozdziału pewnie będziecie zawiedzeni 
< tak samo jak ja > tymi dialogami :O ale musiałam . XD dobra waham się , bo nie wiem 
CHCECIE +18 ? z Larrym ? ♥ 
hahahahhahaha <33 czekam na waszą odpowiedź . XD ♥ 



czwartek, 2 stycznia 2014

Rozdział 3 .

- Bardzo mi przykro , ale on ... - nie pozwoliłem mu dokończyć tej okropnej wypowiedzi . Bez słowa sprzeciwu wparowałem na salę intensywnej terapii , na której znajdował się Lou . Jedna z pielęgniarek próbowała mnie odciągnąć i wypchnąć z sali , ale byłem silniejszy . W całym pomieszczeniu gościł pisk z monitora który sygnalizował zgon ...
- Louis ! Lou ... - podbiegłem do łóżka i łapiąc za rękę opadłem ... bezsilność  . - Loui kochanie , błagam Cię nie zostawiaj mnie ! Lou błagam ! - krzyczałem , błagałem , nic.
- Proszę dać odejść pacjentowi w spokoju ! - jakie ODEJŚĆ ? Pojebało Cię ? Wstałem szybko z pozycji klęczącej i łapiąc bruneta za ramiona zacząłem nim szarpać .
- Lou ! Wiem , że mnie słyszysz ! Błagam ... błagam Cię wróć do mnie ! - łzy kapały mi po policzkach w wyniku czego na ciele Louiego  pojawiały się mokre kropelki.
- Dość tego proszę wyjść ! - krzyczała ... nie reagowałem ...

***

- Louis ... Lou skarbie .
- Mama ? Mamo gdzie jesteś ?! 
- Tu gdzie zawsze skarbie ... przy Tobie . 
- Tak bardzo tęskniłem , za Tobą za Twoim głosem . 
- Wiem Loui , wiem ... byłam przy Tobie i tak będzie już zawsze . 
Zobaczyłem ją , stała oświetlona na samym szczycie czegoś wysokiego ... Góry ? 
- Skarbie  , musisz wrócić . Ten chłopiec ... Hazz . - powiedziała i zaśmiała się . - On Cię potrzebuje . Bardziej niż ktokolwiek inny . 
- Mamo , ale ja ... - zrobiłem krok w przód . 
- Lou nie zbliżaj się . Nie idź w stronę światła . Ja Ci pomogę ... Dasz sobie pomóc ? 
- Gdzie ja jestem ? 
- Pomiędzy niebem , a piekłem Louis ... Musisz walczyć . Dostałeś szansę , szansę od Boga . Jedną na milion .
- Co to znaczy ? 
- TY nie wybierasz pomiędzy niebem a piekłem ... wybierasz pomiędzy niebem a ziemią . 
- Dlaczego Ja ? 
- Bo zagrażasz nie tylko swojemu życiu , jeżeli Ty umrzesz , ten chłopiec też . 
- Co mogę zrobić ? 
- Musisz walczyć skarbie ... musisz walczyć same ze sobą ... sam ze sobą ... ze sobą ... - jej głos zaczął rozmywać się jak bańka mydlana ... nie widziałem jej , jedynie ostatnie słowa jej wypowiedzi krążyły po mojej głowie . MUSZĘ WALCZYĆ , DLA NIEGO . Nagle poczułem ukłucie , ktoś zaczął mną potrząsać , paraliż ogarnął moje ciało ... Zaczynałem czuć .
ŻEGNAJ MAMO ... JESZCZE TU WRÓCĘ . 

***

Pikanie monitora ... Cholera fale oznajmiające polepszenie stanu wróciły . 
- To niemożliwe ... - skomentował to prawie natychmiastowo lekarz . - To jakiś cud ! - Szybko podajcie zastrzyk ! Tlenu trzeba mu dać tlenu ! KOCHAM CIĘ LOUI ... ostatni raz usłyszałem jej głos , a następnym co zobaczyłem była maska zakładana przez jakąś kobietę .
- Mój Anioł ... on wrócił . - nie dowierzałem ... czy ja , czy ja go ożywiłem ?
- Musi pan stąd wyjść ! - rozległ się głos doktora po całej sali .
- Nie .. Nie chcę ! - krzyknąłem ściskając mocniej jego chłodną dłoń .
- Jeśli chce pan , żeby on przeżył proszę stąd wyjść ! - zacząłem powoli puszczać jego dłoń , ale nie udało mi się , ścisnął ją mocno i po chwili puścił .
- Zos ... staaań . - wydukał urywając słowo w połowie .
- Loui skarbie , tak się cieszę , że wróciłeś ... - powiedziałem a chłopak uśmiechając się mdławo zamknął oczy i obrócił głowę w drugą stronę . Poczułem czyjąś dłoń na moim ramieniu .
- Proszę dać mu odpocząć , był bardzo dzielny i silny . - powiedziała posyłając mi uśmiech .
- Walczył dla Nas ...


----------------------
Hej Misie ♥ Dziękuję za 13 komm <33 kochana rodzinka :* 



środa, 25 grudnia 2013

Rozdział 2 .

Wziąłeś mnie za wariata tylko tyle . Chciałbym powiedzieć , że mam to w dupie i znowu zamknąć się w sobie, ale nie potrafię . Grasz główną rolę w moim życiu , niestety ... Po raz kolejny tego dnia otworzyłem pamiętnik i zacząłem coś bazgrać .

'' Pamiętniku ...

Ku mojemu i Twojemu zdziwieniu nie przeszło mi , ten brunet o wodnistych oczach cały czas siedzi w mojej głowie , co gorsze zajął jeszcze serce .
Pomożesz mi się go pozbyć ?
Cholera ... proszę o pomoc książkę ...
Naprawdę jest ze mną źle ...
Muszę coś zrobić Harry .xx ''

Nie będę się ciął , to sprawia , że czuje się lepiej , a nie ma tak być . Mam wszystko w dupie , wszystko oprócz Ciebie , jakoś sobie radziłem , a ktoś znowu musiał się wpierdolić . Tylko po jaką cholerę stałeś się dla mnie , aż tak bardzo ważny ? To niemożliwe , nigdy w życiu , nie było dla mnie ważniejszej osoby niż Ty. Odkąd Cię poznałem robię wszystko z myślą o Tobie . Wszystko czego dotchnę , na co spojrzę przypomina mi o Tobie , to chore . Jakaś popieprzona paranoja . Chciałbym coś z tym zrobić , ale nie umiem . Robisz mi na złość ?
Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk SMS'a , pośpiesznie wyjąłem telefon z kieszeni , z nadzieją , że jakoś '' przyjąłeś '' moje wczorajsze wyznanie . Na marne ...

'' Wszystkiego najlepszego Harry . Co u Ciebie ?  Bardzo Cię kocham i tęsknię . Mama xx. ''

Miło .

'' Dziękuję . Jest okej . ''

Odpisałem szybko i poszedłem do pokoju bez celu gapić się w telewizor . Tak miałem urodziny , ale nie widziałem powodu , by cieszyć się z tego , że jestem coraz bardziej stary . Spójrzmy na to z innej perspektywy : Jestem coraz bliżej , siwych włosów , mnóstwa zmarszczek i ... samotności .
Położyłem się na kanapie włączyłem TV i pusto gapiłem się w sufit nade mną . Spojrzałem w prawą stronę i nagle coś przykuło moją uwagę do tego stopnia , że jak oparzony wstałem z łóżka . Twój biały T-shirt - prawie biały , cały czas widniały na nim czerwone plamy . Podszedłem do niego i biorąc go w ręce mocno go przytuliłem ... nie miałem zamiaru Ci go oddawać , została mi chociaż cząstka Ciebie . Ponownie zająłem poprzednie miejsce , cały czas trzymając w rękach twoją koszulkę . Nagle facet z TV przykuł moją uwagę bardziej niż cokolwiek .

'' Dziś na trasie Bracsord - Grather  doszło do poważnego wypadku . Samochód osobowy , wpadł w poślizg i zderzył się z samochodem ciężarowym . Nie ma osób śmiertelnych , kierowca samochodu osobowego jest w ciężkim stanie , walczy o życie . Znajduje się teraz w jednym z pobliskich szpitali . Bądźmy dobrej myśli ... a teraz sport '' .
Moim oczom ukazał się rozwalony samochód Tomlinsona , po czym kolorowy ekran mignął na boisko sportowe .
- O kurwa ! - krzyknąłem i rzucając koszulkę na łóżko , po drodze biorąc płaszcz wybiegłem z domu .
Wsiadłem do samochodu i odpalając go , z piskiem opon ruszyłem w stronę szpitala , modląc się o to , że Ty wciąż żyjesz . Po około pięciu minutach byłem na miejscy , wybiegłem z samochodu i nie zwalniając kroku udałem się do recepcji .
- Louis Tomlinson ! Gdzie on jest ? - krzyknąłem dopadając do okienka recepcjonistki , co sprawiło , że się mnie przeraziła .
- Musi pan zaczekać ... - zaczęła szukać czegoś  w komputerze . -  Pan Tomlinson jest na intensywnej terapii , nikt nie ma tam wstępu ... Może pan jedynie zaczekać na korytarzy .
- Jak mam czekać ! Do cholery  , ja nie wiem czy on żyje !
- Proszę się uspokoić , to że zrobi pan tu hałas nic nie zmieni . Jeżeli pan chce proszę zaczekać na korytarzu , jeżeli nie to bardzo mi przykro , ale musi pan sobie iść . - odpuściłem .
Odwróciłem się i zacząłem kierować się w stronę krzeseł . Siedziałem tam godzinę ... dwie , aż w końcu z sali wyszedł lekarz , nie wiedziałem co mnie czeka . Chciałem usłyszeć tylko dobre rzeczy , innych myśli nie dopuszczałem ...
- Panie doktorze , co z nim ?


------------------------------------------

Hej , hej ♥ Taki krotki :) Może trochę was zaciekawi :) 
Dziękuję za 13 komentarzy ♥ Jesteście szaleni ! :)  ♥ 
kocham . xx 

sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział 1 .

- Za te jego piękne brązowe włosy ... - powiedziałem i ostrym metalowym przedmiocikiem przejechałem przez  okolice nadgarstka . - Za te jego pieprzone niebieskie oczy ... - zrobiłem drugie cięcie - Za to , że jest tak cholernie przystojny ... - powiedziałem nieco ciszej , bo robiło mi się coraz słabiej . Przejechałem trzeci raz i pozwoliłem mojej poranionej ręce bezwładnie opaść na zimne , białe płytki . Jestem chory ? Tak ... bo jakiemu normalnemu  człowiekowi podoba się krew ? Czerwona , lepka ... wydobywająca się ze mnie .
- Tak chłopcze , zniszczyłeś mnie . - powiedziałem i głośno się zaśmiałem . Wyciągnąłem z kieszeni spodni jego pogięte zdjęcie , które wręczył mi jakieś dwa miesiące temu , na znak naszej przyjaźni .  Przyjaźni ... cholera jak ja nienawidzę tego słowa . - Tyle razy ... jesteś taki ... kurwa . Co Ty do chuja tyle czasu robisz w mojej głowie ? Kilka centymetrów dalej leżał mój brązowy pamiętnik , nikt nie miał do niego dostępu , nikt oprócz Ciebie . Zacząłem pisać go ok . 4 lata temu a jakieś 100 kartek jest wypełnione z myślą o Twojej osobie . Szczerze mówiąc , wiem , że go nie przeczytasz , ale okej ... powoli się przyzwyczajam . Przyciągnąłem go bliżej i otworzyłem go , kładąc sobie na kolanach , otworzył się a setnej stronie .

'' Kochany pamiętniku
Mam problemy , ze wszystkim . Dziewczyna , mama , ojciec .
Wszyscy mnie wkurwiają , a wina i tak leży po mojej stronie .
Mama tłumaczy , że to tak zwane '' hormony '' .
Pierdoli mi się ich zdaniem . Może i mają racje .
Muszę pomyśleć ...
Harry . xx

PS - Muszę zerwać z Samanthą , już nie jest tak samo .  ''

- Umm ... czyli jedna z lepszych decyzji w moim życiu .- rzuciłem  -  Po co ja się z nią wogóle spotykałem ? Następnego dnia zrobiła mi takie piekło ... co gorsze, matka ją lubiła , więc opierdolili mnie podwójnie . - zaśmiałem się . Dobra mniejsza o to , chcę coś napisać i iść sobie , pomyśleć o Tobie  , o Twoich hipnotyzujących oczach i ogólnie o całej Twojej zajebistości . Wziąłem do ręki długopis i zacząłem pisać ...

'' Pamiętniku - już skończyłem z tymi nikomu nie potrzebnymi zdrobnieniami '' drogi , kochany '' drogi nie byłeś , a kochany ? Jesteś przedmiotem więc uczuć nie masz .
Chcę Ci powiedzieć , że jestem coraz bardziej chory , odpierdala mi .
Co gorsze wszyscy mieli racje staje się coraz bardziej debilny .
Jeszcze ten chłopak . Tomlinson , mój '' przyjaciel '' pewnie kojarzysz poprzednie sto stron ?
No właśnie . Chyba się w nim kurwa ZAKOCHAŁEM .
Fajnie mam .
Potwór kiedyś , potwór teraz , potwór na zawsze.
Próbuje się przyzwyczaić , nie jest łatwo .
Nikt nie chce mi pomóc .
Walić życie ...
Hazz  . ''

- Harry ! Loczek gdzie jesteś ?! - po całym domu rozległ się jego przyjemny głos .
- O kurwa . - syknąłem , odruchowo próbując wstać , na marne . Słyszałem jego kroki zbliżające się w kierunku łazienki . Był coraz bliżej ... Wstałem ledwo trzymając się na nogach , były jak z waty . Szybko naciągnąłem rękaw bluzki na rany ... był w korytarzu . Złapał za klamkę a ja jednym słabym kopnięciem posłałem pamiętnik pod szafkę .
- Stary myślałem , że coś Ci jest .
- Przestań . - powiedziałem i słabo się uśmiechnąłem - Nie jestem dzieckiem .
- Przecież wiem  . - opowiedział z  szerokim uśmiechem . - Kawa ?
- Zdecydowanie . - powiedziałem i zrobiłem jeden krok w przód , nie byłem gotowy . Byłem bezwładny ... moje nogi ... nie czułem ich  . Poleciałem do przodu , a Lou zdążył mnie w odpowiedniej chwili złapać .
- Hazz , co z Tobą ? - powiedział mierząc mnie tymi cholernie niebieskimi i pociągającymi oczami .
- Przestań tak na mnie mówić ... osłabiasz mnie . - powiedziałem i spróbowałem ustać o własnych siłach . Udało się . I wszystko byłoby rewelacyjnie  , gdyby nie ta jego biała koszulka. Chłopak przelotnie spojrzał w lustro a na białym materiale jego T-shirtu widniały czerwone plamy . Moja krew . Tommo spojrzał na mnie przerażonym wzrokiem , po czym podszedł bliżej i podgiął mój rękaw do wysokości  łokcia .
- Styles , dlaczego  ? - zapytał cały czas  niedowierzając .
- Przecież Ci kurwa nie powiem , że z Twojego powodu .

--------------------------------------
No #SIEMA ! :) Jak życie ? Jest 1-szy rozdział , zniewalający nie jest , ale jest.  XD :)

TAK WIĘC ♥ 

WESOŁYCH ŚWIĄT MISIE <33

SPEŁNIENIA MARZEŃ i żebyśmy się kiedyś wszyscy razem spotkali na ich koncercie ♥ 

KOCHAM WAS :* ♥ 



czwartek, 19 grudnia 2013

Prolog ♥

'' Już nigdy się nie zakocham ... ''
Te słowa nieustannie krążą w mojej głowie .
 Obiecałem to sobie  po moim ostatnim związku , więc po jaką cholerę się pojawiłeś ?
 Moje życie już teraz jest spieprzone , chcesz to jeszcze pogorszyć ? 
Okej , dobij mnie , bo kogo wzruszają moje uczucia ?
 Jestem otwartą księgą , patrzysz na mnie i znasz wszystkie moje sekrety . 
To boli ... pomóż mi je zachować . 
Nie bój się mnie , skarbie ... przecież ja Ci nic nie zrobię . 
Będę silny dla mnie ,  dla Ciebie ... dla NAS . 
Ale przecież , nie mogę być silny sam ... potrzebuję partnera . 
Znasz kogoś takiego ? 


'' Drogi pamiętniku ...

 Obiecałem to sobie , obiecałem Tobie , ale nie potrafię . Coś mnie prowadzi , porywa mi uczucia . Cholera chcę się zatrzymać ... Nie  mogę  , on robi ze mną to co chce . Manipuluje , znieczula po prostu się mną bawi . Nie chcę znowu wyć i bazgrać na kolejnym tysiącu Twoich kartek , to dziecinne .
A co jeśli ja jeszcze nie dojrzałem ?
A co jeśli nie chcę ?
Muszę pomyśleć ...

Harry . xx ''






Szablon by S1K